niedziela, 21 września 2014

Chapter 20: I was serious

 Justin pomógł mi wydostać się z wody, robiło się dość zimno, a niebo przybrało szary odcień. To oznaczało tylko jedno, będzie padać. Nie mieliśmy suchych ubrań, ręczników, ani nawet samochodu. Super.
 Przybraliśmy równe tempo, lekko biegnąc przez gęsty las, zaczęło robić się mgliście, co dodatkowo utrudniło sprawę
 W końcu znaleźliśmy się na drodze, lał deszcz, mocząc nasze ubrania jeszcze bardziej, chłopak chwycił moją dłoń i zaczął biec wzdłuż ścieżki, dzięki czemu, po chwili, znaleźliśmy się w domu. Justin szybko otworzył drzwi, ciągnąc mnie za sobą do środka.
 - Idę pod prysznic! - Zawołałam do niego.
 - Okej. - Mruknął.
 Ściągnęłam swoje przemoczone ubrania i odkręciłam gorącą wodę, Oh, to było takie miłe i relaksujące. Zrobiłam wszystko, co było konieczne, no wiesz, umyłam włosy i tak dalej. Nie chciałam zajmować łazienki zbyt długo, Justin prawdopodobnie zamarzał w swoich mokrych ubraniach. Ubrałam swoją ulubioną piżamę.
 - Prysznic wolny! - Krzyknęłam wesoło. Usłyszałam jak drzwi toalety otwierają się i zamykają, sygnalizując, że Justin wszedł do środka. Przegrzebałam szafki w poszukiwaniu popcorn'u. Dobry film i kubek gorącej czekolady, mogą uczynić ten dzień lepszym.
 Kiedy wszystko przygotowałam, usiadłam, usłyszałam coś bardzo dziwnego. Drapanie drzwi, to mogły być gałęzie, lub cokolwiek innego. Przełknęłam nerwowo, podchodząc do drzwi, cokolwiek to było, chciało dostać się do środka. Uchyliłam drzwi, zobaczyłam najpiękniejsze stworzenie na całym świecie, kotka.
 Był przesłodki! Był biało, miał czarną plamę na oku, dzięki czemu wyglądał jak pirat.
 - Aww, co tu robisz kotku? - Podniosłam go i przytuliłam. Zawsze chciałam mieć kota! Justin właśnie skończył się kąpać, szedł w moją stronę. - Spójrz co znalazłam! - Zachichotałam podekscytowana.
 Justin przeczesał dłonią wilgotne włosy.
 - Skąd go masz? - Zapytał wskazując na słodką, puszystą kulkę w moich rękach.
- Był pod drzwiami. Możemy go zatrzymać? Możemy? - Zachowywałam się jak małe dziecko proszące o lody.
 - Obojętnie, chyba tak. - Westchnął. TAK!
 - Dziękuję! - Klasnęłam w dłonie. - Będę najlepszą mamusią, Whiskers. - Powiedziałam dziecięcym głosem.
 - Naprawdę nazwałaś go Whiskers?- Zachichotał.
 - Yep. - Dumnie skinęłam głową.



- Pojedziemy do sklepu po jakieś rzeczy dla Whiskers'a? - Poprosiłam odkładając kubek z resztkami swojej czekolady.
 - Tak, myślę, że musimy kupić jakieś jedzenie. - Uśmiechnął się.
 Zamknęłam Whiskers'a w łazience, na wypadek gdyby chciał załatwić swoje potrzeby na podłodze.

Justin pchał sklepowy wózek, wkładając do niego różne rzeczy. Szukałam rzeczy dla kota, jedzenia, posłania i tym podobnych rzeczy. Przechodziliśmy obok działu kosmetycznego/chemicznego, który mógłby zaspokoić potrzeby każdej kobiety.
 Justin podszedł do półki z kondomami, podnosząc jedno z opakowań.
 - Myślisz, że będziemy potrzebować ich wieczorem? - Powiedział bardzo głośno, z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Mentalnie uderzyłam się w twarz. Udawałam, że go nie znam, ale on tylko zaczął się śmiać jeszcze głośniej. - Wezmę je! - Szedł za mną piszcząc jak małe dziecko, zwracał uwagę ludzi wokół. To musiało wyglądać głupio, para nastolatków, która planuje to na dzisiejszy wieczór.
To żenujące. Wszyscy pewnie myśleli, że Justin i ja będziemy uprawiać seks...
 - Nie myśl, że to się nie stanie, kochanie. - Zaśmiał się. O mój Boże, chciałam go zabić.
 - Zamknij się! - Uderzyłam w jego klatkę piersiową. Zachichotał pod nosem, nienawidzę go, naprawdę.
 Zawróciliśmy w stronę kas, obsługiwała nas młoda, piękna dziewczyna. Mrugnęła do Justina, mentalnie  przewróciłam oczami. Na szczęście zrobił zniesmaczoną minę. Na szczęście? Nie wiem...


Wróciliśmy do domu, rozpakowałam zakupy, tak, ja, nie Justin. Co za leń. wsadziłam ręce do torby po ostatni zakup. Kondomy.
 - Poważnie? Kupiłeś je! - Pobiegłam do mojego pokoju, Justin siedział na kanapie czytając gazetę. Powinnam nazywać go naszym pokojem, On w zasadzie w nim śpi. Wzruszył ramionami z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
 - Możemy ich potrzebować. - Kolejny raz wzruszył ramionami, ukrywając uśmiech za gazetą.
 - To nie jest ani trochę śmieszne! - Zadrwiłam.
 - Byłem poważny. - Poruszył brwiami. Jęknęłam sfrustrowana.
 - Po protu! Ah! Jesteś irytujący! - Wyrzuciłam ręce w powietrze. Rzuciłam w niego opakowaniem, a on po prostu uniósł swoje brwi. Wybiegłam z pokoju.

Justin's POV:
 Ona nie zdaje sobie, sprawy, że byłem poważny. To było na mojej liście rzeczy do zrobienia. Po pierwsze - mam zamiar zaprosić ją na kilka randek, poproszę ją o zostanie moją dziewczyną, potem będziemy się kochać. Myślę, że to dobry plan... Chyba.
 Ale ona musi się pogodzić z tym wszystkim, to może zająć trochę czasu, ale nie poddam się. Po prostu nie będę wspominać o seksie, brzmi dobrze?
 Dobrze. Moja przyszłość jest zaplanowana.
 To zdarzenie w supermarkecie było całkiem słodkie, była taka speszona, kiedy zapytałem czy będziemy potrzebować gumek. Boże, kocham ją drażnić,
 Nie podoba mi się, że zatrzymała tego kota, nie lubię ich, ale dla niej mogę zrobić wyjątek.


***
Zapraszam ---> klik
Trailer ---> klik
Informowani ---> klik

Nie sprawdzałam błędów, za wszelkie przepraszam.